dr n. med. Artur Nowak, specjalista ginekologii i położnictwa
Kiedy siedzę w swoim gabinecie i po raz kolejny słyszę pytanie: „Panie doktorze, czy to już menopauza?” – wiem, że zbliża się jedna z najważniejszych rozmów w życiu wielu kobiet. Rozmów często pełnych niepokoju, ale też nadziei, ulgi i chęci lepszego zrozumienia własnego ciała.
Perimenopauza – czyli okres poprzedzający menopauzę – potrafi dawać objawy, które zaskakują nawet bardzo świadome, dbające o zdrowie pacjentki. Wiele kobiet trafia do mnie mocno zaniepokojonych: zaburzeniami snu, kołataniem serca, nagłymi zmianami nastroju czy nieregularnymi cyklami. Część boi się, że to objaw choroby, inne zastanawiają się, czy „już zaczęło się starzenie”, a niektóre liczą, że wreszcie miną miesiączki.
W tym artykule opiszę dokładnie, jak wyglądają pierwsze symptomy perimenopauzy, jak je interpretuję w gabinecie, oraz jakie pytania i obawy najczęściej słyszę od pacjentek. Będę mówił zarówno jako lekarz, jak i jako człowiek, który od dwóch dekad towarzyszy kobietom w tej ważnej zmianie.
Spis treści
- 1 Czym właściwie jest perimenopauza?
- 2 Pierwszy sygnał: cykle przestają być przewidywalne
- 3 Uderzenia gorąca – objaw, którego pacjentki obawiają się najbardziej
- 4 Nocne poty i problemy ze snem – niewidzialny, ale dokuczliwy objaw
- 5 Wahania nastroju, niepokój, obniżone libido – hormony a emocje
- 6 Zmiany w obrębie pochwy i układu moczowego – temat często bagatelizowany
- 7 Zmiany metaboliczne, przybieranie na wadze i problem z „oponką”
- 8 Kołatania serca, bóle głowy, zawroty – objawy mniej oczywiste
- 9 Kiedy warto zgłosić się do ginekologa?
- 10 Czy pierwsze objawy menopauzy trzeba leczyć?
- 11 Czy terapia hormonalna w perimenopauzie jest bezpieczna?
- 12 Perimenopauza to nie koniec kobiecości – to początek nowego etapu
- 13 Podsumowanie
Czym właściwie jest perimenopauza?
Perimenopauza to okres przejściowy poprzedzający menopauzę, czyli ostatnią w życiu miesiączkę. Trwa zwykle od 2 do nawet 8 lat, a jej początek jest bardzo indywidualny. Najczęściej pierwsze objawy pojawiają się około 45. roku życia, choć zdarza mi się przyjmować pacjentki, które zaczynają zauważać zmiany już około 40. roku życia.
To właśnie w czasie perimenopauzy dochodzi do stopniowego zmniejszania funkcji jajników i nieregularnej produkcji estrogenów oraz progesteronu. Te hormony regulują nie tylko cykl miesiączkowy, lecz także:
- temperaturę ciała,
- jakość snu,
- gospodarkę emocjonalną,
- metabolizm,
- elastyczność skóry i błon śluzowych,
- funkcjonowanie układu sercowo-naczyniowego,
- libido,
- funkcje poznawcze.
Nic więc dziwnego, że wahania hormonalne potrafią wywołać bardzo szeroką gamę objawów.
Jak powiedziała kiedyś w jednym z artykułów prof. Poznańska., endokrynolożka:
„Perimenopauza to nie choroba. To proces fizjologiczny, który wymaga zrozumienia, wsparcia i dostosowania stylu życia do nowej równowagi hormonalnej”.

Pierwszy sygnał: cykle przestają być przewidywalne
Najczęściej pierwszym objawem, o którym słyszę w gabinecie, są nieregularne miesiączki. Pacjentki mówią:
- „Zawsze miałam cykl 28 dni, a teraz raz 24, raz 40”.
- „Miesiączka trwała 5 dni, a w tym roku czasem tylko 2, a potem znów 8”.
- „Zdarzają mi się dwa krwawienia w miesiącu”.
Takie zmiany wynikają ze zmniejszenia liczby owulacji oraz niestabilnej produkcji progesteronu. Nierzadko w USG widzę cykle bezowulacyjne, co jest zupełnie naturalne na tym etapie życia.
W literaturze często powtarza się zdanie:
„Nieregularność cykli to najbardziej charakterystyczny marker perimenopauzy” – i podpisuję się pod tym z doświadczenia klinicznego obiema rękami.
Uspokajam jednak każdą pacjentkę: dopóki krwawienia są w granicach rozsądku (bez obfitych skrzepów, bez krwotoków i nie trwają powyżej 10–12 dni), nie ma powodów do paniki. Ale każdą istotną zmianę warto skonsultować – bo perimenopauza nie zwalnia nas z czujności onkologicznej.
Uderzenia gorąca – objaw, którego pacjentki obawiają się najbardziej
Drugim najczęściej zgłaszanym objawem są uderzenia gorąca, zwane fachowo hot flashes. Nie wszystkie kobiety je mają, ale te, którym towarzyszą, często mówią:
„To jak fala – nagle robi mi się gorąco od środka, jakby ktoś zapalił ogień pod skórą”.
„W pracy nagle jestem mokra, a inni siedzą spokojnie”.
Wynika to z zaburzenia pracy ośrodka termoregulacji w podwzgórzu, które reaguje nadmiernie na wahania estrogenów. Jak pisał prof. Kuziemski. w artykule w „Medycynie Praktycznej”:
„Spadek estrogenów zawęża zakres tolerancji temperatury ciała. Organizm szybciej uruchamia mechanizmy chłodzenia, czyli rozszerzanie naczyń i potliwość”.
Niektóre pacjentki odczuwają uderzenia gorąca sporadycznie, inne nawet kilkanaście razy dziennie. To jeden z objawów, który znacząco wpływa na jakość życia, ale który – dobra wiadomość – da się skutecznie leczyć.
Nocne poty i problemy ze snem – niewidzialny, ale dokuczliwy objaw
Kolejną grupą objawów, z którą zgłasza się wiele kobiet, są trudności ze snem. Często słyszę:
- „Zasypiam dobrze, ale budzę się o 3 w nocy i nie mogę zasnąć”.
- „Śpię płytko, czuję się, jakbym cały czas czuwała”.
- „Budzę się spocona jak po intensywnym treningu”.
Zaburzenia snu to rezultat zarówno nocnych potów, jak i zmian w neuroprzekaźnikach mózgowych związanych z estrogenami — m.in. serotoniny i melatoniny.
Niestety, niedobór snu tylko potęguje inne objawy: wahania nastroju, drażliwość, zmęczenie, skłonność do płaczu. Nierzadko to właśnie bezsenność, a nie cykl, sprawia, że pacjentki mówią: „Panie doktorze, ja już nie daję rady”.
Wahania nastroju, niepokój, obniżone libido – hormony a emocje
To jeden z tematów, o których kobiety mówią najostrożniej, bo często boją się być źle zrozumiane. A ja bardzo często słyszę:
„Panie doktorze, czuję się jak nie ja”.
„Denerwuje mnie byle drobiazg”.
„Jestem zmęczona, przygnębiona, a czasem bez powodu chce mi się płakać”.
„Nie mam ochoty na seks”.
Wynika to z faktu, że estrogen to nie tylko „hormon kobiecości”, ale także ważny regulator:
- poziomu dopaminy,
- serotoniny,
- wrażliwości na stres,
- popędu seksualnego.
Jak podkreśla prof. M. Malewski z Uniwersytetu Jagiellońskiego:
„Perimenopauza jest okresem, w którym układ nerwowy przechodzi naturalną reorganizację hormonalną. Nie jest to choroba psychiczna, ale kobieta może doświadczać objawów przypominających zaburzenia lękowe czy depresyjne”.
I rzeczywiście – zmiany emocjonalne to nie kwestia „złej woli”, „słabości” czy „urojeń”. To realny efekt zmian hormonalnych.
Zmiany w obrębie pochwy i układu moczowego – temat często bagatelizowany
Kolejnym objawem wczesnej perimenopauzy, którego pacjentki na początku zwykle nie łączą z hormonami, są:
- suchość pochwy,
- obniżona elastyczność tkanek,
- dyskomfort podczas stosunku,
- częstsze infekcje intymne,
- parcie na pęcherz,
- uczucie „kłucia” w pochwie.
To początek tzw. zespołu moczowo-płciowego (GSM – genitourinary syndrome of menopause) – stanu wynikającego z niedoboru estrogenów w tkankach dolnego układu moczowo-płciowego.
Bardzo często słyszę zdanie:
„Panie doktorze, zawsze wszystko było w porządku, a teraz muszę używać lubrykantów…”
Suchość pochwy może być jednym z pierwszych objawów perimenopauzy, nawet przy zachowanej miesiączce.
Dobra wiadomość: istnieją bardzo skuteczne metody leczenia – od kremów estrogenowych, przez laseroterapię, po terapie celowane.
Zmiany metaboliczne, przybieranie na wadze i problem z „oponką”
To temat, który powraca jak bumerang. Kobiety po 40. roku życia często zauważają:
- większą skłonność do odkładania tkanki tłuszczowej na brzuchu,
- obniżoną tolerancję węglowodanów,
- spadek energii,
- wolniejszą regenerację.
W jednej z publikacji w „Journal of Women’s Health” podkreślono:
„Zmiany metaboliczne rozpoczynają się jeszcze przed menopauzą i wynikają nie tylko ze spadku estrogenów, ale również z naturalnego starzenia się mitochondriów oraz zmian w gospodarce insulinowej”.
W praktyce oznacza to, że to nie wina pacjentki — nie wystarczy „jeść mniej i więcej się ruszać”. Ciało działa inaczej. I właśnie dlatego wsparcie dietetyczne, aktywność fizyczna i – w wielu przypadkach – hormonoterapia mogą przynieść ogromną poprawę.
Kołatania serca, bóle głowy, zawroty – objawy mniej oczywiste
Niektóre pacjentki zgłaszają objawy, które jeszcze kilka lat temu rzadko kojarzono z perimenopauzą:
- kołatania serca,
- nagłe uczucie wysokiego tętna,
- drżenia,
- parestezje („mrowienia”),
- bóle mięśniowo-stawowe,
- migreny lub ich nasilenie.
To efekt wpływu estrogenów na układ autonomiczny, naczynia i poziom neuroprzekaźników.
Często po wykonaniu badań sercowych, neurologicznych i hormonalnych okazuje się, że przyczyną tych objawów jest po prostu perimenopauza.

Kiedy warto zgłosić się do ginekologa?
Zawsze powtarzam pacjentkom: perimenopauza to moment, w którym warto szczególnie zadbać o profilaktykę. Do gabinetu zapraszam zwłaszcza wtedy, gdy pojawiają się:
- bardzo obfite miesiączki,
- krwawienia po stosunku,
- krwawienia po 40. roku życia, ale poza cyklem,
- bóle w podbrzuszu,
- nagłe, intensywne uderzenia gorąca,
- niepokojące zmiany emocjonalne,
- problemy z kontrolą pęcherza,
- silna suchość pochwy,
- spadek libido utrudniający relacje.
W gabinecie zwykle wykonuję:
- USG ginekologiczne,
- cytologię klasyczną lub płynną
- USG piersi
dodatkowo zlecam:
- badania hormonalne (FSH, estradiol, progesteron, AMH),
- badania metaboliczne (lipidy, glukoza),
- mammografię (po 45 roku życia)
Dzięki temu możemy ustalić, czy objawy wynikają z perimenopauzy, czy wymagają dalszej diagnostyki.
Czy pierwsze objawy menopauzy trzeba leczyć?
To jedno z najczęstszych pytań, jakie słyszę:
„Panie doktorze, czy ja muszę coś z tym robić?”
Odpowiedź brzmi: nie trzeba – ale można, a w wielu przypadkach naprawdę warto.
Do możliwości terapeutycznych należą:
- modyfikacje stylu życia (sen, dieta, aktywność fizyczna),
- suplementacja (np. witamina D, omega-3),
- leczenie objawowe (ziołowe, niehormonalne),
- miejscowe estrogeny na suchość pochwy,
- terapia hormonalna (HTZ) – w odpowiednio dobranych wskazaniach,
- wsparcie psychologiczne.
Nie chodzi o to, by walczyć z naturą, ale by przejść przez ten etap bez cierpienia.
Czy terapia hormonalna w perimenopauzie jest bezpieczna?
Niestety, wokół HTZ narosło wiele mitów. A przecież współczesna hormonoterapia, stosowana zgodnie z rekomendacjami, jest:
- bezpieczna,
- skuteczna,
- najlepiej przebadana spośród wszystkich metod.
Jak napisała prof. A. Skórzyńska w przeglądzie „Climacteric”:
„Korzyści z prawidłowo prowadzonej terapii hormonalnej w perimenopauzie i menopauzie przewyższają potencjalne ryzyka u większości zdrowych kobiet”.
Zwracam jednak zawsze uwagę, że to leczenie indywidualne – dostosowane do zdrowia, wieku, masy ciała, wyników badań i historii rodzinnej.
Perimenopauza to nie koniec kobiecości – to początek nowego etapu
Chciałbym, aby każda kobieta, która czyta ten tekst, usłyszała ode mnie jedno:
perimenopauza nie oznacza utraty kobiecości, atrakcyjności, energii czy sensu życia.
Wręcz przeciwnie. Wiele moich pacjentek mówi:
„To moment, w którym nauczyłam się dbać o siebie”.
„Pierwszy raz w życiu stawiam swoje potrzeby na pierwszym miejscu”.
Z mojego doświadczenia — a prowadzę pacjentki w tej fazie życia od ponad dwudziestu lat — wynika, że kobiety w okresie okołomenopauzalnym są:
- bardziej świadome siebie,
- odważniejsze w decyzjach,
- emocjonalnie dojrzalsze,
- bardziej pewne swoich granic.
Perimenopauza to transformacja, nie problem.
Podsumowanie
Pierwsze objawy menopauzy mogą być różnorodne – od nieregularnych cykli, przez uderzenia gorąca, po zmiany nastroju, problemy ze snem czy spadek libido.
Jako ginekolog widzę, jak wiele kobiet cierpi nie dlatego, że te objawy są groźne – ale dlatego, że są zaskakujące, niezrozumiałe i nie połączone w jeden obraz.
Dlatego zawsze powtarzam pacjentkom:
👉 To nie Twoja wina. To hormony.
👉 Nie musisz cierpieć – można Ci pomóc.
👉 Nie jesteś sama – miliony kobiet przechodzą to samo.
👉 To dobry moment, by zadbać o siebie.
Jeśli czujesz, że ten etap życia dotyczy także Ciebie – zapraszam do swojego gabinetu, byśmy spokojnie, profesjonalnie i empatycznie przeszli przez niego razem

