„Tydzień przed miesiączką nie poznaję samej siebie” — co naprawdę dzieje się w PMS?

dr n. med. Artur Nowak

Jako ginekolog z wieloletnim doświadczeniem bardzo często słyszę od pacjentek:
„Panie doktorze, tydzień przed miesiączką przestaję być sobą.”
„Wszystko mnie drażni.”
„Płaczę bez powodu.”
„Boli mnie brzuch, piersi, głowa… a potem nagle wszystko mija.”

I właśnie dlatego uważam, że o PMS trzeba mówić poważnie — nie jako o „babskim wymyślaniu”, ale jako o realnym zespole objawów, który może wpływać na zdrowie, relacje, pracę i codzienne funkcjonowanie.

Czym właściwie jest PMS?

PMS, czyli zespół napięcia przedmiesiączkowego (Premenstrual Syndrome), to grupa objawów fizycznych, emocjonalnych i behawioralnych pojawiających się zwykle w drugiej fazie cyklu miesiączkowego — po owulacji, a przed miesiączką.

Objawy ustępują najczęściej w ciągu pierwszych dni krwawienia.

Szacuje się, że nawet 70–80% kobiet doświadcza pewnych objawów przed miesiączką, ale u części pacjentek PMS jest na tyle nasilony, że znacząco obniża jakość życia.

I nie — to nie jest „wina słabej psychiki”.

Dlaczego PMS się pojawia?

To pytanie słyszę bardzo często.

PMS nie wynika z „nadmiaru hormonów”, ale raczej z nadwrażliwości organizmu na naturalne zmiany hormonalne zachodzące w cyklu miesiączkowym.

Kluczową rolę odgrywają:

  • wahania estrogenów i progesteronu,
  • wpływ hormonów na neuroprzekaźniki w mózgu,
  • zmiany w poziomie serotoniny,
  • indywidualna wrażliwość układu nerwowego.

Dlatego dwie kobiety mogą mieć identyczne wyniki hormonalne, a jedna będzie przechodziła PMS łagodnie, a druga bardzo ciężko.

Najczęstsze objawy PMS

W gabinecie pacjentki najczęściej opisują:

Objawy emocjonalne:

  • drażliwość,
  • wybuchowość,
  • płaczliwość,
  • lęk,
  • obniżony nastrój,
  • problemy z koncentracją,
  • uczucie przeciążenia.

Objawy fizyczne:

  • bóle podbrzusza,
  • tkliwość piersi,
  • wzdęcia,
  • zatrzymywanie wody,
  • bóle głowy,
  • zmęczenie,
  • zwiększony apetyt,
  • problemy ze snem.

U części kobiet pojawia się też silna ochota na słodycze lub „napady głodu”. I nie jest to brak silnej woli — to również efekt zmian hormonalnych i działania serotoniny.

Kiedy PMS przestaje być „normalny”?

To bardzo ważne.

Jeśli objawy:

  • utrudniają pracę,
  • niszczą relacje,
  • powodują agresję lub stany depresyjne,
  • uniemożliwiają normalne funkcjonowanie,

to nie warto tego bagatelizować.

W takich sytuacjach czasem mamy do czynienia z PMDD, czyli przedmiesiączkowym zaburzeniem dysforycznym.

To cięższa postać PMS, która wymaga diagnostyki i często leczenia.

Czy PMS można leczyć?

Tak — i wiele kobiet jest zaskoczonych, jak dużą poprawę można uzyskać.

Leczenie zależy od nasilenia objawów i ich rodzaju.

Co najczęściej zalecam pacjentkom?

1. Styl życia naprawdę ma znaczenie

To nie jest pusty slogan.

Regularny sen, aktywność fizyczna i ograniczenie przewlekłego stresu potrafią realnie zmniejszyć nasilenie PMS.

Szczególnie dobrze działają:

  • spacery,
  • trening aerobowy,
  • joga,
  • regularny rytm dobowy.

2. Dieta może wpływać na objawy

Warto ograniczyć:

  • nadmiar cukru,
  • alkohol,
  • dużą ilość kofeiny,
  • wysoko przetworzoną żywność.

U części kobiet pomocna jest suplementacja:

  • magnezu,
  • witaminy B6,
  • kwasów omega-3.

Choć trzeba pamiętać, że suplementy nie są „magicznym rozwiązaniem”.

3. Antykoncepcja hormonalna

U niektórych pacjentek bardzo dobrze działa odpowiednio dobrana antykoncepcja hormonalna, szczególnie preparaty hamujące owulację i stabilizujące gospodarkę hormonalną.

Ale ważne — nie każda tabletka działa tak samo i leczenie powinno być indywidualnie dobrane.

4. Leczenie psychiatryczne lub psychoterapia

I chciałbym to bardzo wyraźnie podkreślić:
skorzystanie z pomocy psychiatry lub psychoterapeuty nie oznacza, że „problem jest w głowie”.

W PMDD czasem stosujemy leki z grupy SSRI, które wpływają na serotoninę i mogą bardzo skutecznie zmniejszać objawy.

Czy PMS można pomylić z innymi chorobami?

Zdecydowanie tak.

Podobne objawy mogą dawać:

  • zaburzenia tarczycy,
  • depresja,
  • anemia,
  • endometrioza,
  • zaburzenia hormonalne,
  • przewlekły stres i wypalenie.

Dlatego jeśli objawy są nasilone — warto wykonać diagnostykę, zamiast słyszeć od otoczenia: „przesadzasz”.

Co mówię pacjentkom na koniec wizyty?

Że PMS nie jest oznaką „histerii”, przewrażliwienia czy słabości.

To realna reakcja organizmu na zmiany hormonalne — i jeśli objawy są nasilone, kobieta naprawdę może potrzebować pomocy.

I najważniejsze:
nie trzeba cierpieć w milczeniu tylko dlatego, że „tak już musi być”.

Bo bardzo często nie musi.

Napisanych postów 161

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane posty

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

do góry