dr n. med. Artur Nowak
Wypadanie włosów to jeden z tych objawów, z którymi kobiety często długo próbują radzić sobie same. Zmiana szamponu, suplementy, wcierki, kolejne badania trychologiczne… A tymczasem bardzo często problem zaczyna się dużo głębiej — w hormonach, cyklu miesiączkowym albo zmianach związanych z ciążą i okresem menopauzy.
W moim gabinecie słyszę regularnie:
„Panie doktorze, włosy lecą garściami, a wyniki niby dobre…”
„Czy hormony mogą powodować łysienie?”
„Po porodzie mam wrażenie, że straciłam połowę włosów.”
„Od menopauzy moje włosy są cienkie i słabe.”
I rzeczywiście — istnieje kilka bardzo częstych przyczyn położniczo-ginekologicznych, które mogą odpowiadać za nadmierne wypadanie włosów. Co ważne: nie zawsze chodzi o „łysienie” w klasycznym rozumieniu. Często to sygnał, że organizm wysyła informację o zaburzeniu hormonalnym lub metabolicznym.
Spis treści
- 1 1. Okres po porodzie — fizjologiczne „szokowe” wypadanie włosów
- 2 2. Niedobór żelaza i obfite miesiączki
- 3 3. Zespół policystycznych jajników (PCOS)
- 4 4. Menopauza i spadek estrogenów
- 5 5. Choroby tarczycy związane z ciążą i hormonami kobiecymi
- 6 Kiedy wypadanie włosów powinno skłonić do wizyty u lekarza?
1. Okres po porodzie — fizjologiczne „szokowe” wypadanie włosów
To zdecydowanie jedna z najczęstszych sytuacji, które obserwuję u młodych mam.
W ciąży wysokie stężenia estrogenów wydłużają fazę wzrostu włosa (anagen). Dzięki temu wiele kobiet zauważa wtedy gęstsze, mocniejsze i bardziej błyszczące włosy. Problem pojawia się zwykle 2–4 miesiące po porodzie.
Po gwałtownym spadku estrogenów duża liczba włosów jednocześnie przechodzi w fazę wypadania (telogen). To tzw. telogen effluvium poporodowe.
Pacjentki często są przerażone:
„Zatykam odpływ po każdym myciu.”
„Boję się czesać włosy.”
Na szczęście w większości przypadków jest to proces przejściowy i fizjologiczny. Jednak warto pamiętać, że nasilone lub przedłużające się wypadanie włosów po porodzie może dodatkowo nasilać:
- niedobór żelaza,
- anemia,
- niedobór ferrytyny,
- problemy z tarczycą po ciąży,
- przewlekły stres i niedobór snu.
Dlatego czasami sama obserwacja nie wystarczy — potrzebna jest diagnostyka.
2. Niedobór żelaza i obfite miesiączki
To ogromnie niedoceniana przyczyna.
Wiele kobiet ma przewlekłe, bardzo obfite miesiączki i przez lata słyszy:
„Taka pani uroda.”
„Po prostu ma pani mocny okres.”
Tymczasem przewlekła utrata krwi może prowadzić do stopniowego wyczerpywania zapasów żelaza. I co ważne — hemoglobina może być jeszcze prawidłowa, a włosy już zaczynają wypadać.
W praktyce często widzę pacjentki z:
- niską ferrytyną,
- osłabieniem,
- łamliwością paznokci,
- przewlekłym zmęczeniem,
- nasilonym wypadaniem włosów.
Dlatego przy diagnostyce wypadania włosów bardzo często zlecam nie tylko morfologię, ale też:
- ferrytynę,
- żelazo,
- TSH,
- witaminę B12,
- witaminę D.
Szczególnie jeśli pacjentka zgłasza:
- skrzepy podczas miesiączki,
- miesiączki trwające ponad 7 dni,
- konieczność częstej zmiany podpasek lub tamponów.
3. Zespół policystycznych jajników (PCOS)
To jedna z najczęstszych endokrynologicznych przyczyn problemów z włosami u młodych kobiet.
W PCOS często obserwujemy nadmiar androgenów, czyli hormonów o działaniu „męskim”. Mogą one powodować:
- przerzedzenie włosów na szczycie głowy,
- tzw. łysienie androgenowe typu kobiecego,
- przetłuszczanie skóry,
- trądzik,
- nadmierne owłosienie na twarzy lub ciele.
Co ciekawe — wiele pacjentek nie kojarzy nieregularnych miesiączek z problemem włosów.
A tymczasem właśnie zaburzenia hormonalne w PCOS często są głównym mechanizmem problemu.
Diagnostyka zwykle obejmuje:
- USG jajników,
- androgeny,
- testosteron,
- DHEA-S,
- SHBG,
- insulinę i glukozę,
- ocenę owulacji i cyklu.
I tutaj bardzo ważna rzecz: samo leczenie „na włosy” zwykle nie wystarcza. Kluczowe jest znalezienie przyczyny hormonalnej.
4. Menopauza i spadek estrogenów
To temat, o którym mówi się zdecydowanie za mało.
W okresie menopauzy wiele kobiet zauważa:
- osłabienie włosów,
- utratę objętości,
- zwiększoną łamliwość,
- cieńsze włosy,
- wolniejszy wzrost.
I rzeczywiście — estrogeny mają ogromny wpływ na kondycję włosów. Ich spadek powoduje, że względnie silniejsze staje się działanie androgenów.
Efekt?
Włosy stają się cieńsze, bardziej kruche i rzadsze.
Co ważne — u części pacjentek problem dodatkowo nasilają:
- niedobory białka,
- przewlekły stres,
- zaburzenia snu,
- choroby tarczycy,
- szybkie diety odchudzające.
W gabinecie często słyszę:
„Jem tyle samo, a wyglądam i czuję się zupełnie inaczej niż kilka lat temu.”
I rzeczywiście — menopauza wpływa nie tylko na miesiączki, ale praktycznie na cały metabolizm skóry, włosów i tkanki łącznej.
5. Choroby tarczycy związane z ciążą i hormonami kobiecymi
Tarczyca i ginekologia są ze sobą dużo bardziej powiązane, niż wiele osób myśli.
U kobiet bardzo często obserwuję:
- niedoczynność tarczycy,
- poporodowe zapalenie tarczycy,
- Hashimoto współistniejące z zaburzeniami miesiączkowania.
A jednym z pierwszych objawów bywają właśnie włosy.
Typowe sygnały alarmowe to:
- przewlekłe zmęczenie,
- senność,
- sucha skóra,
- przyrost masy ciała,
- zaburzenia cyklu,
- problemy z płodnością,
- uczucie „zamglenia”.
Dlatego przy przewlekłym wypadaniu włosów praktycznie zawsze warto ocenić:
- TSH,
- FT3,
- FT4,
- przeciwciała anty-TPO i anty-TG.
Kiedy wypadanie włosów powinno skłonić do wizyty u lekarza?
Nie każde wypadanie włosów oznacza chorobę. Fizjologicznie tracimy codziennie pewną liczbę włosów.
Ale diagnostyki wymaga sytuacja, gdy:
- problem trwa ponad kilka miesięcy,
- pojawiają się prześwity skóry,
- miesiączki są nieregularne lub bardzo obfite,
- występują objawy hormonalne,
- doszło do gwałtownego pogorszenia po porodzie,
- pojawiają się objawy androgenizacji,
- towarzyszy temu przewlekłe zmęczenie.
Bardzo często włosy są po prostu „lustrem” gospodarki hormonalnej i ogólnego stanu organizmu.
I właśnie dlatego wypadania włosów nie warto bagatelizować ani leczyć wyłącznie kosmetykami. Czasami problem zaczyna się nie na głowie — ale w hormonach, tarczycy, cyklu miesiączkowym albo niedoborach

