dr n. med. Artur Nowak
„Panie doktorze, od porodu czuję, że moja pochwa jest szersza. Czy to jeszcze się zmieni? A jeśli nie — czy można coś z tym zrobić?”
To pytanie dotyczy nie tylko anatomii. Często kryją się za nim obawy o przyjemność ze współżycia, komfort podczas aktywności fizycznej i poczucie, że własne ciało funkcjonuje inaczej niż wcześniej.
Jako ginekolog z ponad 20-letnim doświadczeniem uważam, że warto rozmawiać o tym otwarcie. Po porodzie pochwa stopniowo się obkurcza, a otaczające ją tkanki regenerują. Nie zawsze jednak wracają dokładnie do stanu sprzed ciąży. Jeśli zmiany powodują dolegliwości, mamy możliwości pomocy — od fizjoterapii po leczenie operacyjne.
Najpierw trzeba jednak ustalić, co rzeczywiście jest przyczyną problemu.
Co dzieje się z pochwą podczas porodu?
Pochwa jest elastycznym narządem, którego ściany tworzą między innymi błona śluzowa, tkanka łączna i warstwa mięśniowa. Jej funkcjonowanie zależy również od mięśni dna miednicy oraz struktur podtrzymujących narządy miednicy.
Podczas porodu drogami natury tkanki te ulegają znacznemu rozciągnięciu. Mogą pojawić się pęknięcia krocza, uszkodzenia powięzi, a u części kobiet również urazy mięśni dna miednicy. Niekiedy zmienia się przede wszystkim szerokość wejścia do pochwy i podparcie krocza, a nie cały kanał pochwy.
Dlatego określenie „poszerzona pochwa” może opisywać kilka różnych sytuacji. Od ich rozróżnienia zależy wybór leczenia.
Ile czasu potrzeba na regenerację?
Pierwsze tygodnie po porodzie to okres ustępowania obrzęku, gojenia ran i stopniowego obkurczania tkanek. Dalsza poprawa sprawności może następować przez kolejne miesiące.
Zakończenie sześciotygodniowego połogu nie oznacza, że ciało zakończyło regenerację. Wizyta kontrolna jest ważnym etapem oceny, ale nie stanowi terminu, do którego wszystko musi działać jak przed ciążą.
Tempo powrotu do sprawności zależy między innymi od przebiegu porodu, urazów krocza, liczby porodów oraz indywidualnych właściwości tkanek.
Nie zalecam jednak biernego czekania, jeśli występują ból, nietrzymanie moczu, uczucie ciężkości lub uwypuklenia w pochwie. Takie objawy warto ocenić wcześniej.
Czy uczucie większej luźności zawsze oznacza trwałe poszerzenie?
Nie. Kiedy pacjentka mówi, że podczas współżycia „czuje mniej”, pytam, co dokładnie się zmieniło. Czy chodzi o słabszy kontakt podczas penetracji? Mniejsze odczuwanie skurczu mięśni? A może pojawiło się uczucie obniżania narządów?
Znaczenie mogą mieć:
- osłabienie lub zaburzona koordynacja mięśni dna miednicy;
- uszkodzenie tkanek podtrzymujących ściany pochwy;
- poszerzenie wejścia do pochwy i zmiany w obrębie krocza;
- blizna po pęknięciu lub nacięciu;
- suchość i zmieniona wrażliwość tkanek;
- zmęczenie, ból, mniejsze pobudzenie i obawa przed współżyciem.
Podczas badania oceniam gojenie krocza, stan ścian pochwy, ewentualne obniżenie narządów oraz pracę mięśni. W wybranych sytuacjach potrzebna jest dokładniejsza diagnostyka uroginekologiczna.
Pierwszy krok: rehabilitacja dna miednicy
Jeśli problem wiąże się z osłabieniem mięśni lub ich nieprawidłową pracą, podstawą postępowania jest zwykle indywidualnie dobrana fizjoterapia uroginekologiczna.
Nie sprowadza się ona do zalecenia: „Proszę zaciskać mięśnie Kegla”. Fizjoterapeutka ocenia siłę skurczu, wytrzymałość, koordynację oraz zdolność pełnego rozluźnienia. Sprawdza również oddech i sposób reagowania mięśni na wzrost ciśnienia w brzuchu.
Rehabilitacja może obejmować naukę prawidłowego skurczu, ćwiczenia funkcjonalne, pracę z blizną po jej wygojeniu oraz zmianę nawyków związanych z dźwiganiem czy wypróżnianiem. Czasami wykorzystuje się biofeedback, który pomaga lepiej rozpoznawać pracę mięśni.
Poprawa wymaga regularności i zwykle tygodni lub miesięcy pracy. Przy niektórych zaburzeniach program nadzorowanych ćwiczeń powinien trwać co najmniej trzy–cztery miesiące.
Trzeba też znać granice tej metody. Ćwiczenia mogą poprawić funkcję zachowanych mięśni, ale nie „zszyją” rozległego uszkodzenia ani nie odtworzą każdej zmiany anatomicznej. Z kolei przy nadmiernym napięciu i bólu potrzebne może być przede wszystkim rozluźnianie.
Co z laserem „obkurczającym pochwę”?
Pacjentki coraz częściej pytają mnie o zabiegi laserowe reklamowane jako sposób na zwężenie lub rewitalizację pochwy.
Wykorzystuje się w nich energię, która ma wywołać kontrolowaną reakcję termiczną tkanek i pobudzić ich przebudowę. Proponowany mechanizm obejmuje między innymi zmiany w obrębie kolagenu.
Muszę jednak wyraźnie zaznaczyć: nie mamy wystarczająco mocnych dowodów, aby przedstawiać laser jako standardowe, pewne i trwale skuteczne leczenie poporodowego poszerzenia pochwy. Sam mechanizm działania nie jest jeszcze dowodem poprawy odczuwanej przez pacjentkę.
Laser nie naprawia oderwanego mięśnia, nie rekonstruuje uszkodzonego krocza i nie zastępuje leczenia istotnego obniżenia narządów. Nie jest też zabiegiem pozbawionym ryzyka. Możliwe są oparzenia, bliznowacenie, przewlekły ból i bolesne współżycie.
Jeśli kobieta rozważa taką procedurę, powinna otrzymać jasną informację o ograniczeniach dowodów, możliwych powikłaniach i innych możliwościach postępowania. Nie traktuję lasera jako obowiązkowego etapu między rehabilitacją a operacją.
Kiedy można rozważyć plastykę pochwy lub krocza?
Leczenie operacyjne może mieć uzasadnienie, gdy badanie potwierdza zmianę anatomiczną powodującą istotne dolegliwości, a postępowanie zachowawcze nie przynosi wystarczającej poprawy lub nie jest w stanie skorygować danego uszkodzenia.
Przykładem może być nieprawidłowo zagojone krocze z osłabieniem jego podparcia albo objawowe obniżenie ściany pochwy.
Potoczne określenie „plastyka pochwy” obejmuje różne operacje. Zależnie od rozpoznania zabieg może dotyczyć rekonstrukcji krocza, naprawy tkanek podtrzymujących ścianę pochwy lub szerszej korekcji obniżenia narządów.
Celem jest przywrócenie prawidłowego podparcia i poprawa funkcji, a nie maksymalne zwężenie pochwy. Nadmierne zwężenie może prowadzić do bólu i utrudniać współżycie.
Przed operacją omawiam również ryzyko krwawienia, zakażenia, zaburzeń gojenia, bliznowacenia, zmiany czucia, bolesności przy penetracji i nawrotu dolegliwości. Nie można zagwarantować poprawy orgazmu czy satysfakcji seksualnej.
Termin operacji ustala się po ocenie regeneracji poporodowej, nasilenia objawów i planów dotyczących kolejnych ciąż. Następna ciąża i poród mogą wpłynąć na uzyskany efekt.
A jeśli problemem jest obniżenie narządów?
Uczucie ciężkości lub „czegoś wychodzącego z pochwy” może wskazywać na zaburzenie podparcia narządów miednicy. Wówczas samo zwężanie pochwy nie odpowiada na przyczynę problemu.
Poza fizjoterapią u części pacjentek można zastosować pessar, czyli odpowiednio dobraną podpórkę dopochwową. W innych sytuacjach rozważa się leczenie operacyjne. Wybór zależy od rozpoznania, dolegliwości i preferencji pacjentki.
Komfort seksualny zależy także od nawilżenia
W czasie karmienia piersią niższe stężenie estrogenów może powodować suchość, pieczenie i większą wrażliwość okolic intymnych. Te objawy wymagają innego postępowania niż osłabienie podparcia pochwy.
Pomocne mogą być lubrykanty, preparaty nawilżające oraz leczenie dobrane po badaniu. Poprawa nawilżenia nie jest jednak równoznaczna z naprawą poporodowych uszkodzeń anatomicznych.
Co chciałbym powiedzieć kobiecie, która po porodzie czuje, że jej ciało się zmieniło?
Nie musi Pani udawać, że problem nie istnieje. Nie musi też Pani od razu decydować się na zabieg.
Najpierw warto ustalić, czy potrzebny jest czas na regenerację, rehabilitacja, leczenie suchości, korekcja blizny czy naprawa konkretnego uszkodzenia.
Pochwa po porodzie może nie być dokładnie taka jak wcześniej, ale utrzymujące się dolegliwości zasługują na ocenę i pomoc. O powodzeniu leczenia świadczą przede wszystkim komfort, sprawność i satysfakcja pacjentki.
Dr n. med. Artur Nowak
Ginekolog z ponad 20-letnim doświadczeniem
